About this episode
Powiedzie?, ?e to czas W?odzimierza Czarzastego to nic nie powiedzie?. Fakty s? takie, ?e poniedzia?kowa konferencja marsza?ka ruszy?a lawin?. Otó? lider Lewicy postanowi? odrzuci? wniosek ameryka?skiej Izby Reprezentantów i izraelskiego Knesetu w sprawie poparcia dla kandydatury Donalda Trumpa do pokojowej Nagrody Nobla. W sumie Czarzasty nic nadzwyczajnego nie powiedzia?. Ot tyle, ?e prezydent USA destabilizuje sytuacj? mi?dzynarodow?, a nie odwrotnie, ?e uderza w sojuszników, a tak?e ofiar? ich weteranów — w tym polskich — ma za nic. Nie wiadomo, czy swoje o?wiadczenie w szczegó?ach konsultowa? z MSZ i Donaldem Tuskiem — cho? by?oby dziwne, gdyby tego nie zrobi?. W Polsce utkane z krytyki Trumpa wyst?pienie Czarzastego szybko zosta?o zapomniane. A? tu nagle do pieca postanowi? do?o?y? ambasador USA Tom Rose, który og?osi?, ?e Amerykanie ucinaj? wszelkie relacje Czarzastym, czyli jakby mnie patrze? — z drug? osob? w pa?stwie. No i zacz??a si? jatka. Politycy PiS czasowo przestali walczy? sami ze sob? i rzucili si? na Czarzastego. Koalicja raczej go broni, na czele z premierem, który napisa? ambasadorowi, ?e sojusznicy powinni si? szanowa?, a nie poucza?. Rose si? zacietrzewi?. Zasugerowa? nawet, ?e w?adze USA mog? wycofa? z Polski swoich ?o?nierzy i sprz?t. Potem wpis skasowa?, ale mleko ju? si? rozla?o. Szef MSZ Rados?aw Sikorski pyta Amerykanów, czy internetowe filipiki „Ró?anego Toma" to oficjalne stanowisko Bia?ego Domu. Ale nie to jest najwa?niejsze. Kluczowe pytanie jest inne — czy Rose dzia?a? w porozumieniu z Pa?acem Prezydenckim. Tak si? bowiem sk?ada, ?e wcze?niej do ataku na Czarzastego przyst?pi? Karol Nawrocki, który chce szuka? ruskich kontaktów marsza?ka. Szkopu? w tym, ?e zrobi? to na tyle nieudolnie, ?e narazi? si? na lewy sierpowy Czarzastego, który w rewan?u za??da?, aby Nawrocki wyspowiada? si? ze swych kontaktów z kibolami i gansterami, a tak?e opowiedzia? o ochroniarskiej karierze w sopockim Grand Hotelu, gdy kwit?a tam prostytucja. I akurat wtedy do gry wkroczy? ambasador.